przypomnienie hasła

Harce Ruch i Legi na meczu w Chorzowie

Oceń artykuł:
0/5 (0 głosów )


Działo się w trakcie meczu Ruch Chorzów - Legia Warszawa!

Harce Ruch i Legi na meczu w Chorzowie
Relacja Kibiców Ruchu Chorzów:
Po dwóch tygodniach krakowskich potyczek z Wisłą i Cracovią wróciliśmy na Cichą, by zmierzyć się z Legią Warszawa, czyli drużyną, która w naszym regionie zawsze wywołuje dodatkowe emocje. Jak wiadomo, animozje śląsko-warszawskie, wraz z wysuniętą najdalej na południe dzielnicą Warszawy zwaną Sosnowcem, sięgają dekad wstecz i są praktycznie przekazywane z ojca na syna. Jednak im większe emocje na trybunach, tym bogatszy klimat kibicowski meczu, a zatem oby więcej takich spotkań!

W Chorzowie mobilizacja trwała od około 2 tygodni. Z dnia na dzień sprzedaż biletów i karnetów wzrastała i już na kilka dni przed meczem pojawiła się informacja dla niezdecydowanych, że liczba biletów gwałtownie topnieje, także nie ma co się zastanawiać.

Mobilizowali się również kibice z dzielnic Chorzowa, które wspólnie z Fan Clubami organizowały przemarsz z Chorzowa Batorego. Na kilka dni przed meczem mury zostały przyozdobione różnymi ciekawymi hasłami odnoszącymi się do stołecznego klubu, natomiast przy stacji PKP pojawił się mural z tekstem "Stacja Strachu Batory, Wita Ruch Chorzów, Największe w Polsce Bandziory".

Kibice Legii przybyli do Chorzowa pociągiem specjalnym, do którego w Sosnowcu dosiadło się Zagłębie. Podczas przemarszu stołecznych kibiców z dworca na stadion, doszło do kilku zaczepnych incydentów, które kończyły się interwencją policji. Również pod samym stadionem zrobiło się małe zamieszanie, w którym w ruch szły petardy i interweniowała polewaczka. Po całym zajściu fani Legii zaczęli zajmować sektor gości. Z puli 1000 przyznanych biletów "Wojskowi"wykorzystali jedynie 650 i w takiej liczbie ostatecznie zasiedli w sektorze gości.

W momencie gdy Legia zajmowała "klatkę", z Chorzowa Batorego ruszył przemarsz kibiców z tej i innych dzielnic oraz okolicznych FC. Czoło pochodu przyozdobił okazjonalny transparent "Niech się dzieje wola nieba, Legię kur.. je... trzeba". Pochód przy głośnych śpiewach i morzu rac przeszedł główną ulicą Batorego pod stadion.

Frekwencja na meczu to 9000 osób, w tym 650 kibiców gości. Nie ma co ukrywać - stadion Ruchu pierwszy raz w tym sezonie zapełnił się w przyzwoitej liczbie, co wpłynęło na frekwencję w młynie oraz na pozostałych trybunach, w tym również na sektorach nr 5 i 9.

Początek meczu nie mógł rozpocząć się bez klasyku w spotkaniach z Legią czyli starego, dobrego "LTSK". Wymiany uprzejmości mieliśmy więc aż nadmiar. Oprócz tego obie drużyny nie zapominały o klasycznym dopingu dla swoich drużyn, jednak raz na jakiś czas musiał być on "urozmaicony". Co do przyśpiewki fanów CWKS-u odnośnie tego "kto nas rodził", musimy was zasmucić i mocno zmartwić. Gdyby prawdą było to, co tam z pianą śpiewaliście, to wychodziłoby, że jesteśmy... legionistami. A to jest nie do przyjęcia dla porządnych Ślązaków!

Stadion został dosyć dobrze oflagowany, na płotach zawisły m.in. "Psycho Fans", "Fabryka Chuliganów", "Ruch Chorzów", "Oberschlesien", "Siemianowice", "Herman", "Criminal Family", "Piekary Śląskie", "Ruda Śląska", "Patologia Mysłowic", "Radlin", "Kęty", "Rysiek", "Nakło Śląskie", "Mikołów", "Pszów", "Niebieskie Katowice", "FCK ISIS" oraz transparenty dla chłopaków po drugiej stronie - "Zając PDW", "Baluś PDW", "Davo trzymaj się", "Trzymajcie się - Sqbol, Michał, Kowi, Szafi - NRŚL GANG zawsze razem".

W czasie meczu na sektorze nr 5 pojawił się także transparent "LEGIO CHCECIE ZOSTAĆ NASZYM FAN CLUBEM???", który wywołał spore zamieszanie, również w kibicowskiej Polsce. Ale przecież Legia dokładnie wie, czego dotyczył - tylko i wyłącznie ich obecnej słabości... Ile razy i jakim ekipom odmawiali, a gwoździem do trumny było proszenie i szukanie układowicza, aż nad morzem. Także z racji dobrego serca, aby kolejny raz nie wywieszać "warszawskich posrańców", padła taka luźna, żartobliwa propozycja ;)

Co do samego meczu, cieszy ogromnie ilość dzieciaków obecnych na trybunach. Również dzięki zaangażowaniu "Niebieskich Elfów" najmłodsi nie mogli narzekać na brak atrakcji.

Niestety, jeden z dzieciaków dobrze nie zapamięta tego spotkania za sprawą stołecznych kibiców... Dzięki nim młody chłopak, który wybrał się na mecz wraz z ojcem, ma "pamiątkę" w postaci rozwalonego od kamienia policzka... Zatem gratulujemy tym, którzy są bez winy, ale pierwsi rzucili kamieniem. Jednak szczytem hipokryzji jest śpiewanie 5 minut po tym incydencie do nas - "kamieniarze"...

W międzyczasie na młynie zapłonęła jakaś zabłąkana raca, a chwilę później nastąpiła kumulacja spięć pomiędzy sektorem nr 5, a klatką, z której dwie osoby odważyły się na przeskoczenie pierwszej bramki, natomiast więcej skupiło się na rzucaniu kamieniami, które już po chwili latały z dwóch stron. Legia była zdeterminowana trzęsieniem płotu i tylko na tym się skończyło, bo zatrzymywało ich raptem kilku ochroniarzy. Ze strony Ruchu zbiegło się trochę towarzystwa, pękła brama i we wszystko wtrącili się nieproszeni goście z spod znaku W11, którzy gazem próbowali udowodnić swoją "rację". Dodatkowo użyte zostały granaty hukowo-rozpryskowe, a podobno pirotechnika jest zabroniona. Zatem który milicjant otrzyma zakaz stadionowy!? ;) W czasie całego zajścia "Legioniści" kilkukrotnie skandowali "Zostaw kibica".

Niestety cała akcja nie miała jakiegokolwiek prawa bytu, a jedyna konsekwencja całego zajścia to zatrzymane po meczu oraz rano osoby. Niestety przez lata nie zmieniają się metody, czyli kilku kapowników na policyjnym etacie wskazuje palcem, kogo wciągnąć do suki, czyli typowy cyrk na kółkach... Do końca meczu trwały już uszczypliwości wokalne z obu stron.

Po meczu w okolicach stacji Batory uwagę "Szarańczy" zwróciło kilku jegomości w barwach stołecznego klubu, którzy kręcili się obok pociągu. Najprawdopodobniej kilku zakazowiczów, którzy poczuli się zbyt pewnie i robili mały rekonesans. Reakcja mogła być tylko jedna, a do tego nauczka na przyszłość.

Co do meczu, z nami na sektorach obecne delegacje Widzewa i Wisły. Dziękujemy za wsparcie.

AVE RUCH!


Relacja Kibiców Legii Warszawa:

Pod koniec minionego tygodnia prawie wszyscy żyli losowaniem fazy grupowej Ligi Mistrzów i ogarnianiem biletów lotniczych do Madrytu i Lizbony, tudzież zapewnieniem sobie miejsca na meczach domowych Champions League. Chyba właśnie zamieszanie europejskimi pucharami sprawiło, że część osób jakby zapomniała o naszym ligowym obowiązku, czyli obecności w Chorzowie, który co prawda nie do końca przypomina Madryt, ale w niedzielny wieczór było tam nie mniej słonecznie.

Wyjazd do Chorzowa zaplanowano na niedzielne południe z dworca Warszawa Zachodnia. Podróż pociągiem specjalnym mijała bez problemów i po postoju w Sosnowcu, gdzie dosiedli się nasi bracia z Zagłębia, ruszyliśmy w dalszą drogę w kierunku Chorzowa. Po niespełna 4-godzinnej podróży, z dworca Chorzów Batory ruszyliśmy z buta w eskorcie policji w kierunku stadionu, który jak na dzisiejsze realia, jest najbardziej odstającym od standardów obiektem w polskiej ekstraklasie, szczególnie pod względem widoczności. Eskortująca nas policja przy bramkach wejściowych na stadion odpaliła armatkę wodną z dwiema szczyptami gazu, do tego traktowała niepełnosprawnych kibiców Legii w agresywny sposób - zupełnie tak, jakby kule, którymi podpierają się były kijami baseballowymi...

Warto dodać, że chorzowianie odpowiednio przed meczem przygotowali się na nasz przemarsz, jego trasę "upiększając" hasłami skierowanymi w naszą stronę, świadczącymi o swoich kompleksach.
Od momentu pojawienia się na pastwisku, znajdującym się tuż za sektorem dla przyjezdnych, mieliśmy ponad 90 minut do rozpoczęcia meczu. Przy panującym tego dnia upale i braku jakiegokolwiek zadaszenia stadionu, nie było to najmilsze półtorej godziny, ale w końcu doczekaliśmy się rozpoczęcia spotkania.

Ruch pojawił się na tym meczu w dobrej liczbie - na trybunach było łącznie ok. 9 tysięcy kibiców. W młynie wywiesili m.in. płótno "FCK ISIS" oraz transparent skierowany do jednego ze swoich fanów przebywających po drugiej strony muru. Od początku meczu w sektorze znajdującym się bezpośrednio za buforem, zaczęła zbierać się chorzowsko-łódzka brać, która po kilkunastu minutach spotkania, wywiesiła na ogrodzeniu transparent skierowany w stronę naszego sektora - "Legio chcecie zostać naszym fanclubem???". Szybko odpowiedzieliśmy gospodarzom okrzykiem "Żydek, Niemiec i milicjant - to jest wasza koalicja". Oczywiście nie mogło zabraknąć wzajemnych uprzejmości.

W drugiej połowie chorzowianie, wzorem swoich przyjaciół z RTS-u, zaczęli ciskać w nasz sektor kamieniami. Kilka osób ucierpiało, a kamienie przez kilkanaście minut fruwały w końcu w obie strony. "Niebiescy" po pewnym czasie ruszyli na bramkę za swoją trybuną i byli bliscy wyrwania jej. Zanim jednak to nastąpiło, zza stadionu wybiegły "kaski", które ustawiły się wzdłuż ogrodzenia na buforze, uniemożliwiając rozwalenie furtki. W tym momencie chorzowianie całą amunicję zaczęli kierować w policję. Ci odpowiadali gazem oraz petardami rzucanymi w sektory gospodarzy (również z gazem). Z naszego sektora intonowane były odpowiednie okrzyki - "Zawsze i wszędzie..." oraz "Hej k..., zostaw kibica". Po kilkunastu minutach sytuacja uspokoiła się, a chorzowianie opuścili dotychczasowy sektor, przenosząc się bliżej młyna.

Z naszej strony doping tylko momentami stał na niezłym poziomie. Mieliśmy kilka głośniejszych pieśni, poza tym bez szału. Powodów do radości nie brakowało, bowiem nasi gracze wygrali drugi mecz ligowy w tym sezonie i choć widoczność z sektorze gości jest beznadziejna, piłkę w siatce jeszcze jako tako da się zauważyć. Dopingu chorzowian nie ma co oceniać - na tym stadionie akustyka jest prawie taka sama jak widoczność. Ruch odpalił w trakcie meczu... jedną racę. Nie wiemy co miała ona coś symbolizować - może niski stan konta ultras Niebieskich?

Po meczu, gdy miejscowi opuszczali trybuny i rozchodzili się po swoim mieście, nam pozostało spędzenie na trybunie półtorej godziny, a następnie kolejnych 30 minut na chorzowskim pastwisku. W między czasie dowiedzieliśmy się, że gospodarze postanowili zawiązać nową grupę - szabRownicy, która w niektórych wagonach naszego "specjala" pozostawiła niezły syf. Pomeczowy przemarsz na dworzec był szybki i sprawny, podobnie jak podróż powrotna i około 2:30 zameldowaliśmy się w Warszawie.

Przed nami przerwa na mecze reprezentacji, po której na trybuny wrócimy za dwa tygodnie, kiedy czekać nas będzie wyjazdowy mecz z Termaliką, a parę dni później mecz przy Ł3 z Borussią Dortmund.

Frekwencja: 9000
Kibiców gości: 700
Flagi gości: 6

Autor: Bodziach


Komentarze (0) :

Brak komentarzy


Dodaj komentarz :