przypomnienie hasła

Bliskie spotkanie L&Ś z kibolami łodzkiego Widzewa

Oceń artykuł:
0/5 (0 głosów )


Niespodziewaną wizytę kibolom łódzkiego Widzewa sprawiła koalicja Lechia & Śląsk, która pod Toruniem zaprosiła Widzewiaków do wspólnego grzybobrania w pobliskim lesie.

Bliskie spotkanie L&Ś z kibolami łodzkiego Widzewa
Oficjalna relacja Widzewa Łódź:

W kierunku Lubawy wybrało się ponad 200 kibiców Widzewa (otrzymaliśmy 200 biletów), zdecydowana większość podróżowała 4 autokarami. Za Toruniem gdzie niestety autobusy trochę się rozjechały i nie jechały ścisłym kordonem atakuje koalicja Śląska i Lechii Gdańsk. Wysypują się z lasu blokując całą szerokość drogi i po chwili otaczają pierwszy autobus uniemożliwiając wydostanie się nam z niego całą grupą. Psy prowadzące kordon wypierdalają na wstecznym, dochodzi do jakiejś wymiany w drzwiach, osoby które zdążyły wyskoczyć z autobusu zostają momentalnie przekopane przez liczniejszego wroga któremu najwidoczniej nie zależało na normalnym starciu grupa na grupę.

Po jakimś czasie podjeżdżają kolejne dwa autobusy (czwarty dojechał już po wszystkim) jednak kierowcy widząc co się dzieje zatrzymują się sporo wcześniej...

Przeciwnicy zamiast umożliwić normalną konfrontację decydują się na demolowanie autobusów. Po kilkudziesięciu sekundach agresorzy wycofują się w kierunku swoich samochodów, wtedy wysiadamy całą grupą z autobusu. Pojawiają się niestety również psy, na początku kilkunastu dlatego nie zwracając uwagi na nich lecimy za Śląskiem nawołując ich do powrotu. Kilkudziesięciu z nich jeszcze się zatrzymuje ale psów jest jednak już coraz więcej zaczynają ostro gazować i do niczego więcej dojść nie może. Ze strony rywali lecą jeszcze jakieś pojedyńcze kamienie, kilka z nich zostaje odrzuconych, rywale ukręcają się do aut i odjeżdżają. My dalej już niestety nie pojechaliśmy bo stan techniczny pojazdów nie nadawał się według psów do dalszej jazdy. Dojeżdżamy autobusami jedynie na dworzec w Toruniu i stamtąd pociągami wracamy do Łodzi.

Podsumowując, mimo iż koalicja Śląsk&Lechia nie bardzo chciała umożliwić nam wydostanie się z autobusu uznajemy ten dzień za naszą porażkę, dobra miejscówka wyczajona przez rywali i mimo obecności psów atak na cały wyjazd Widzewa. Szkoda jedynie, że nie zdecydowaliście się poczekać aż wysiądziemy tylko otoczyliście autobus i jego drzwi uniemożliwiając normalne starcie.W trakcie demolki autokaru wyraźnie dawaliśmy do zrozumienia, że chcemy maksymalnie jednej minuty na wyjście z autokaru i bójkę. Zarzuty iż nie byliśmy chętni do szybkiej wysiadki skomentujemy jedynie przypominając Lechistom awanturę pod Jędrzejowem. Czekaliśmy tam kilkanaście minut aż wszyscy chętni wysiądą z pociągu i dopiero na Wasz znak rozpoczęła się awantura... Nie można było tak? Do szybkiego zobaczenia...



Komentarze (0) :

Brak komentarzy


Dodaj komentarz :