przypomnienie hasła

Problemy Śląska z dojazdem do Białegostoku

Oceń artykuł:
0/5 (0 głosów )


Fanatycy z Wrocławia mieli problemy z dojazdem na stadion w Białymstoku. Problemy sprawiali ci co zawsze (około 130 osób nie weszło przez to na stadion). Przeczytajcie relację kiboli Śląska z wyjazdu na Jagiellonię!

Problemy Śląska z dojazdem do Białegostoku
Za nami wyjazdowy mecz Śląska z Jagiellonią. W Białymstoku na sektorze gości wg kołowrotków zameldowały się dokładnie 492 osoby. Kolejnych 130 osób w wyniku działań służb mundurowych nie dojechało na stadion.

Podczas przygotowań do rundy wiosennej myśleliśmy o pociągu specjalnym. W końcu trasa kolejowa łącząca Warszawę i Białystok została po remoncie uruchomiona. Niestety, wszystkie mecze Śląska poza derbami regionu z Zagłębiem zostały wyznaczone na piątki. Chyba nie ma gorszego terminu wyjazdu i to jeszcze tak odległego niż piątek o godzinie 18. Szczególnie, jeśli weźmiemy pod uwagę, że czas dojazdu na stadion wypada w największym szczycie natężenia ruchu.

Nie mieliśmy jednak wyboru i padło na transport kołowy. Organizacja speca wychodziła bardzo drogo, także do Białegostoku mieliśmy jechać autami. Ci, którzy nie mieli miejsc lub mieli więcej czasu i woleli bardziej klimatyczny wyjazd wybrali jazdę autokarami.

Autobusy startowały o 6 rano. Wielu mówiło, że to zdecydowanie za wcześnie. Jednak jak pokazuje historia dla nas nigdy nie jest za wcześnie, a raczej zawsze za późno. Auta miały zbiórkę w innym miejscu i o innej godzinie. Wersja optymistyczna była taka, że do Warszawy dogonią autokary i połączymy się w jedną kolumnę. Wersja mniej optymistyczna, że nastąpi to kawałek za stolicą.

Pierwsza część trasy mijała bardzo sprawnie. Jednak od Warszawy trasa była coraz bardziej zakorkowana. Na jednym odcinku trasy doszło też do wypadku, w wyniku którego odbywał się ruch wahadłowy. Kiedy autokary pokonały najgorsze korki i dzieliła je już ostatnia prosta do Białegostoku, swoją inteligencją musiała się wykazać milicja.

Jeszcze przed tym wydarzeniem do jadących autokarami dochodziły niepokojące informacje z miejsca zbiórki aut. Mijała właśnie 3 godzina przytrzymywania przez różne komórki służb blisko 130 osobowej grupy kibiców Śląska, wybierającej się na mecz swojej drużyny w Białymstoku. Około 35 km przed Białymstokiem autokary zostały zatrzymane. Kibicom kazano wychodzić z autobusów byli nagrywani i sprawdzani na liście jakby mieli właśnie wchodzić na sektor. Później ta sama czynność była powtarzana przy wchodzeniu do autokarów.

Ta bezmyślność mundurowych była tak irytująca, że kilka osób niewytrzymało ciśnienia i doszło do małych przepychanek. Wiele osób miało nadzieje, że po zmianie władzy takie praktyki się zmienią. Niestety „dobra zmiana” jeszcze na Podlasie nie dotarła. Udało się w końcu ruszyć dalej. Po drodze, na przedmieściach Białegostoku zrobiliśmy jeszcze szybki postój na jakiś posiłek i ruszyliśmy na stadion Jagielloni.

Pod sektorem autokary zjawiły się około 40 minut przed pierwszym gwizdkiem. Do tego kilkanaście aut i bus. Reszta była jeszcze w trasie i cały czas ktoś dojeżdżał. Praktycznie przez cały mecz dojeżdżały kolejne auta i ciągle były te same relacje, że przed Białymstokiem miejscowe służby robiły łapanki i zatrzymywane były auta z kibicami Śląska, którzy poddawani byli dodatkowym kontrolom tylko dlatego, że zmierzali na mecz swojej ukochanej drużyny.

Z ponad 130 osobowej grupy samochodowej zatrzymanej i przetrzymywanej przez służby na stadion na ostatnie minuty zdążyło tylko 18 osób. Ostatni wchodzili w 80 minucie. Reszta z tej grupy zakończyła swoją podróż kilkadziesiąt kilometrów od celu.

W pierwszej połowie na sektorze zawisł transparent dla chłopaków, którzy tego dnia nie mogli być razem z nami. W drugiej połowie przez pierwszych 15 minut zawisły dwa kolejny transparenty. Jeden dla naszego kolegi „Gomuły”, którego już nie ma z nami, a przypadała rocznica jego śmierci oraz drugi o treści: „Chłopiec z wrocławskich stadionów grać będzie w drużynie aniołów”, dla młodego chłopaka Bernarda 2009 - 2016, piłkarskiego adepta, który zmarł w tak młodym wieku na nowotwór.

Doping tego dnia nie był rewelacyjny. W drugiej połowie jak sektor się bardziej zapełnił było kilka lepszych momentów. Jednak na pewno nie przejdzie on do historii.

Powrót minął sprawnie i bez przygód. Przez pewien czas lecieliśmy wszyscy razem. Jednak z czasem coraz więcej osób odłączała się do domów. Jedni byli bardziej nastawieni na imprezę ze znajomymi ze zgód, inni bardziej się spieszyli. Była też grupa osób, która liczyła na poza sportowe atrakcje tego dnia, jednak nic ciekawego z ich punktu widzenia się nie wydarzyło.

Najweselej było chyba jednak w autokarach. Czym dłuższa trasa, tym było słychać więcej solowych piosenek z repertuaru kibicowskiego, często bardzo oryginalnie przerobionych i to raczej nie z premedytacją :)

W jednym z autokarów podróżował kibic Motoru, którego ksywka wskazywałaby, że nie prowadzi rozrywkowego trybu życia. Jednak trasa z Białegostoku do Warszawy, gdzie wysiadał, upłynęła przy fajnej biesiadzie.

Fatalna pogoda na trasie, nierzadkie postoje na uzupełnienie zapasów nie sprzyjały szybkiemu powrotowi do domów. Jednak klimat w autokarach mimo przegranego meczu sprawia, że te wyjazdy miło się wspomina. Pierwsze auta zameldowały się we Wrocławiu po 2. Autobusy z powrotem w miejscu zbiórki we Wrocławiu po 24 h od wyjazdu, czyli po 6 rano.

Podsumowując, na sektorze gości w Białymstoku zameldowały się dokładnie 492 osoby. Tego dnia wspomagało nas na sektorze 65 kibiców Motoru Lublin, 17 Lechii Gdańsk oraz 6 ze Slezský-ego Opava. Dodatkowo blisko 110 osób w wyniku działań służb mundurowych nie dojechało na mecz. W tej grupie około 30 osób to fani Miedzi Legnica. Jak na najdalszy wyjazd w piątek, godzinę 18 i wyniki osiągane przez Śląsk w ostatnim czasie to bardzo dobra liczba.


źródło: kibiceslaska.pl

   1 z 5    Następne »
jagiellonia.net
   1 z 5    Następne »


Komentarze (0) :

Brak komentarzy


Dodaj komentarz :