przypomnienie hasła

Kibolski alfabet na wesoło

Oceń artykuł:
0/5 (0 głosów )


Abecadło z pieca spadło, czyli kibolski alfabet z przymrużeniem oka.

Kibolski alfabet na wesoło
Abwantura – nieodłączny element kibicowskiego życia, który stety lub niestety, ale powoli zanika z trybun stadionów w naszym kraju. Nowoczesne stadiony to oprócz komfortu oglądania także zwiększona inwigilacja pod postacią wszechobecnych kamer. Lata 90te już nie powrócą, a fanatykom pozostaje nic innego, jak wspólne jedzenie grillowanych kiełbasek poza stadionem. Trzeba tylko uważać na to, by się nie przypaliły.




Barwy – święta rzecz w życiu każdego kibola. Dla prawdziwego fanatyka, który w sercu nosi jedne barwy, inne działają jak płachta na byka. Niektórzy barwy kolekcjonują, a niektórzy się barwami wymieniają. Nie zawsze jednak do wymiany dochodzi za obopólną zgodą osób wymieniających się.



CHWDP - skrótowiec często kojarzony z subkulturą kibicowską. Niektórzy mniej przychylni kibolom ludzie pomyślą, że osoba posługująca się tym skrótem chętnie wstąpi do policji, jednakże chyba wszyscy wiedzą, że to oznacza po prostu "chodźmy wszyscy do pizzeri"?



Entuzjazm – to, czego nigdy nie zabraknie prawdziwemu kibolowi. Nie pożądane jest zbyt entuzjastyczne dmuchanie w trąbkę na stadionie. Skończyć się to może konfiskatą trąbki lub też jej zniszczeniem o głowę dmuchającego.



Fanatyzm - wyróżnia kiboli pośród szarego tłumu. „Jesteśmy fanatykami, bo tylko fanatycy potrafią dokonać wielkich rzeczy”. Fanatyczny kibol rezygnuje z ciepłego siedzenia pod trybuną krytą z jednoczesnym zajadaniem się kiełbaską na rzecz dopingu w młynie, niezależnie od pogody. Pogoda jest nieważna, bo nawet w zimne pochmurne jesienne wieczory ciepło z palonej flagi wroga i gorący doping rozgrzewają kiboli do czerwoności.



Gol – zdobyty dla drużyny przeciwnej mniej cieszy, ale prawdziwy kibol jest ze swoją drużyną na dobre i na złe, w końcu czy wygrywasz czy nie... chyba, że mecz jest rozgrywany na Bałkanach – przy wyniku 5-0 dla gości eskorta sędziego i piłkarzy do szatni przez policję nie byłoba niczym nadzwyczajnym.



Hooligans – nie należy mylić z trzynastoletnimi osobnikami płci męskiej, ubranymi w ciuchy marki „JP na 100%”. Prawdziwego chuligana cechują zasady, których przestrzega nie tylko na stadionie. Koneserzy grillowanych kiełbasek wszelakiego rodzaju.



Internet – w dobie powszechnej komputeryzacji narzędzie ułatwiające i zarazem utrudniające życie prawdziwego fanatyka. Gdy mówimy o tym pojęciu, nie sposób nie wspomnieć o kilku zaszyfrowanych zdaniach, które pojawią się w Internecie – PDK i KMWTW. Co one oznaczają? No właśnie, KMWTW.




Jesień – każdy prawdziwy kibol zna tylko dwie pory roku – rundę jesienną i wiosenną. Zamiast jak niedźwiedzie zapaść w sen zimowy, kibole przeżywają sezon ogórkowy, który jest najnudniejszym okresem w trakcie całego roku.




Krojenie – bynajmniej nie chodzi tutaj o codziennie robienie kanapek, ani o sekcje zwłok. Grunt by krojenie odbywało się w sposób honorowy a skroić można kiboli wrogiej drużyny a nie na przykład kłódkę i magazyn.



Liga – nieważne która liga, ważne by być ze swoją drużyną na dobre i na złe. Niektórzy sugerują istnienie w naszym kraju ligi koneserów grillowanych potraw, jednak są to tylko pogłoski przedstawione w programie „Pod napięciem”. Chodzą słuchy, że przepisów, które można poznać na spotkaniu dwóch mało zaprzyjaźnionych grup kiboli z tejże ligi, nie powstydziłby się żaden Amerykanin który wyprawia kolejne barbecue.




Ławka - poprzedniczka dzisiejszych stadionowych krzesełek. Wszystko dzięki kibolom, którzy wyrywając ławki na trybunach w całej Polsce, zrobili miejsce pod nowoczesne siedziska, jednocześnie zaoszczędzając czasu budującym nowe stadiony.



Młyn – niektórzy używają młyna do produkcji mąki, lub do mielenia kawy, jednak dla prawdziwego kibola młyn zawsze będzie kojarzył się z sektorem przeznaczonym dla najzagorzalszych fanatyków.



Napinka – wyróżnia się napinkę wirtualną, często kończącą się banem oraz napinkę realną. Ta druga często kończy się filmikiem na youtubie, który pokazuje nagie, dolne partie ciała napinającego się kibica.



Ogień – spowodowany przez pokaz pirotechniczny może stać się przesłanką do wszczęcia postępowania niczym z CSI i ściągania odcisków palców z rac i innych materiałów pirotechnicznych.



Piknik – mniej fanatyczni od kiboli, tak samo potrzebni na stadionie, jak ci którzy tworzą atmosferę. Nieokiełznany i niestały w uczuciach osobnik, który potrafi popłakać się po zwycięstwie swojej drużyny, jak i nie przyjść do końca sezonu na stadion po pierwszym przegranym meczu.




Race – zakazane w większości krajów. Odpalanie jest karane podobnie jak w przypadku popełnienia ciężkich przestępstw. Często jednak pojawiają się na trybunach, a i można zobaczyć je w trakcie lotu od sektora gospodarzy do sektora gości i z powrotem. Race rozświetlają wtedy stadion niczym pierwsza gwiazdka niebo w czasie Świąt Bożego Narodzenia.



Szalik – niezastąpiony atrybut każdego kibola. Oprócz funkcji grzewczych zimową porą służy do identyfikacji z klubem, któremu się kibicuje. W niektórych miastach z szali robi się dywany, zupełnie inne od tych z naszych domów.



Turystyka - ważny aspekt dla prawdziwego kibola. Prawdziwy kibol zafascynowany jest zabytkami które spotyka na swojej drodze i jak każdy szanujący się turysta lubi zbierać pamiątki. Niekiedy udaje się poznać na lepszej części społeczeństwa, która umożliwia zbieranie pamiątek za zwykłe „dziękuję!”. Do tej grupy ludzi zaliczają się przede wszystkim pracownicy stacji benzynowych czy też miasteczkowych sklepików, którzy urządzają „promocje” dla kibiców, by tym nie zabrakło nic w czasie podróży.



Ultras – to pasja, sposób na życie! Przeciwieństwo stylu januszy, dla których pasją jest przeklinanie sędziego odgwizdującego dwumetrowego spalonego, którego kurwa przecież nie było.




Vlepka – barwna nalepka sławiąca drużynę, której się kibicuje a i też niosąca niekiedy za sobą wulgarne treści na temat przeciwników. Sztuką jest nakleić vlepkę w trudno dostępnym miejscu (np. na jupiterze) i nie dostać za to zakazu stadionowego.



Wyjazdy – esencja kibicowskiego życia. Konsekwencje na które godzi się każdy wyjazdowicz to przejechane setki kilometrów, zdarte gardło, rozwolnienie po spróbowaniu przypieczonego zestawu kibica z grilla w sektorze gości czy też możliwość trwałego uszczerbku na zdrowiu po awanturze na dworcu. Należy zauważyć, że wyjazdy niekiedy kończą się gorszymi sytuacjami, takimi jak kolejny oblany egzamin czy nawet rozwód z żoną. Czego to jednak nie robi się dla ukochanej drużyny.



Yerba mate – prawdziwy kibol zamiast tego napoju wybiera tatar oraz syrop. Chodzą słuchy, że w połączeniu te dwa składniki dają konkretnego kopa.



Zakaz – to, czego prawdziwy kibol unika jak ognia. Nie zawsze się to jednak udaje, gdyż życie prawdziwego kibola jest obarczone dużym ryzykiem związanym z różnymi aspektami kibicowskiego stylu – awanturami, pirotechniką i tak dalej. Zakaz to katorga dla kibola, który w trakcie kolejnego wyjazdowego meczu swojej ukochanej drużyny musi przespacerować się na najbliższą komendę policji. Dodać do tego myśl, że jego bracia zaczynają imprezę w pociągu w drodze za swoją ukochaną drużyną....









Komentarze (0) :

Brak komentarzy


Dodaj komentarz :