przypomnienie hasła

Historia Torcidy Hajduk - część 1

Oceń artykuł:
5/5 (1 głos )


Po zakończeniu II wojny światowej w Jugosławii zainteresowanie sportem, a w szczególności piłką nożna było bardzo duże. Gdy przeminęła era dawnych klubów piłkarskich na Bałkanach pojawiły się nowe zespoły takie jak Dynamo, Crvena Zvezda, czy też Partizan

Historia Torcidy Hajduk - część 1
Początki

Po zakończeniu II wojny światowej w Jugosławii zainteresowanie sportem, a w szczególności piłką nożna było bardzo duże. Gdy przeminęła era dawnych klubów piłkarskich na Bałkanach pojawiły się nowe zespoły takie jak Dynamo, Crvena Zvezda, czy też Partizan. Szybko zespoły te wkomponowały się w mapę dotychczas istniejących futbolowych drużyn, które przetrwały wojnę, lub też nie zmieniły nazwy. Mistrz kraju wyłaniany był praktycznie zawsze w ostatniej kolejce, przez co całe rozgrywki były bardzo fascynujące. Przykładem na to był rok 1950, kiedy to 28 października w Splicie spotkały się drużyny miejscowego Hajduka oraz Belgradzkiej „Czerwonej Gwiazdy”. Tego roku futbol w Jugosławii stał się jeszcze bardziej popularny, a to za sprawą Mistrzostw Świata, które odbyły się w Brazylii – mistrzostw, które oprócz pokazu pięknej piłki przyniosły ze sobą tętniące życiem trybuny, dzięki kibicom którzy byli zwani „Torcida”.
Atmosfera stworzona przez kibiców z Południowej Ameryki na Maracanie oraz innych brazylijskich stadionach zainspirowałaa grupę studentów z Zagrzebia, będących kibicami Hajduka. Ich ambicje wspierania klubu w sposób zorganizowany były jeszcze większe, kiedy to w wspomnianym wcześniej roku 1950 Hajduk rozgrywał mecz o mistrzostwo z Crveną Zvezdą. Wtedy to pojawiła się idea zorganizowania się na sposób kibiców z Brazylii. Swoją grupę nazwali „Torcida”. Nazwa ta miała zapaść w pamięci kibiców z całego świata na długie lata.

Kibice Hajduka Split, rok 1950

Trzon grupy stanowiło 113 studentów oraz innych młodych ludzi, przede wszystkim z Dalmacji, ale i kibiców Hajduka z pozostałych części kraju. Grupa zorganizowała pociągi dla tysięcy studentów i innych fanów Hajduka i rankiem 29tego października 1950 wypełnione po brzegi wagony dobiły do Splitu. Całe miasto w napięciu oczekiwało pierwszego gwizdka meczu i emocji, które miały towarzyszyć przy wyłanianiu mistrza Jugosławii. Duża grupa kibiców udała się w noc poprzedzającą mecz do hotelu w których nocowali piłkarze „Czerwonej Gwiazdy”. Ogromny hałas z syren, rogów, dzwonków i innych rzeczy skutecznie powstrzymywał piłkarzy z Belgradu do zapadnięcia w sen. To wydarzenie stało się później zwyczajem dla kibiców ze Splitu i trwałym elementem futbolowego folkloru miasta położone w przepięknej Dalmacji.

Hajduk Split – Crvena Zvezda Belgrad 28.10.1950

Wreszcie, po godzinach oczekiwania nadeszła wielka chwila. Napełniony po brzegi „Stari Plac” (pierwszy stadion Hajduka Split) gościł tego dnia 20 tysięcy osób. Setki kibiców Hajduka Split zostało poza stadionem, a reszcie pozostało wysłuchać transmisji radiowej z meczu. Zespoły rozpoczęły grę i tego dnia kibice byli świadkami istnej futbolowej wojny. Jeden z graczy Hajduka uderzył pięścią gracza z Belgradu, jednakże sędzia obawiający się zamieszek na trybunach nie odesłał go do szatni za ten brutalny faul. Mecz zakończył się wynikiem 2-1 dla Hajduka i Crvena Zvezda, potrzebująca remisu w tym meczu, straciła mistrzowski tytuł!

Trzecia połowa

Po meczu niestety, ale doszło do „trzeciej połowy”. Władzie Crveny Zvezdy, nie mogły pogodzić się z utratą tytułu mistrzowskiego. Tak jak pół ówczesnej Europy, także Jugosławia była krajem komunistycznym i wiadome było, że reżimowe władze z Belgradu zrobią wszystko, by tytuł pozostał w ręku uprzywilejowanego klubu ze stolicy. Milovan Dilas, jeden z członków Komunistycznej Partii Jugosławii zarządzał dochodzenia w sprawie meczu decydującego o mistrzostwie. Specjalnie powołana w tym celu komisja w szybkim tempie doszła do zadowalających władze rezultatów. Prezydent oraz viceprezydent Hajduka Split (Ante Jurjevic Baja oraz Jure Bilic) zostali wydaleni z partii przy jednoczesnej naganie. Kapitan Hajduka, Frane Matosic, który w trakcie meczu uderzył piłkarza z Belgradu, także został wydalony z partii (potem przez osobistą interwencję przywódcy Jugosławii, Tito, został do partii przywrócony). Liczni kibice skupieni w Torcidzie zostali aresztowani oraz osądzeni. Vjenceslav Zuvela, jeden z 113 założycieli Torcidy Hajduk został skazany na trzy lata więzienia (apelacja sądu zmniejszyła wymiar kary do 3 miesięcy). Został on oskarżony o noszenie odznaki Torcidy, którą jest znaczek z T oraz H (co oznacza Torcidę oraz Hajduk). Komunistyczne władze Jugosławii doszukały się jednak w tym symbolu innego znaczenia interpretując litery T oraz H jako "Hrvatska Torcida" (Chorwacja Torcida). Oczywistym jest fakt, że w tamtych czasach każde zachowanie nawołujące do niepodległościowych dążeń krajów wchodzących w skład Jugosławii było piętnowane przez komunistyczną partię. Polityczny atak na Torcidę zakończył egzystencję tej organizacji. Takie były początki zorganizowanego ruchu kibicowskiego w Splicie, stłumionego w zarodku przez komunistyczne władze.

Kolejne lata

W tym czasie władze nie zapewniły wystarczającego wsparcia dla wprowadzenia nowych zorganizowanych form kibicowania na stadionie Hajduka. Niemniej jednak, kibice przez następne dekady nadal dopingowali swoją drużynę, jednakże nie mogli się oni organizować tak jak wcześniej. Podczas lat 50’ praz 60’ popularność piłki kopanej zwiększyła się jeszcze bardziej. Próżno jednak było szukać w tych czasach na stadionach żywiołowo reagujących kibiców. Jednak, to co miało swój początek w roku 1950, kolejny raz dawało o sobie znać na ważniejszych meczach, kiedy to niezależnie od tego co mówiła komunistyczna władza, zaczęły formować się zorganizowane kibicowskie grupy. W latach 60’ kibice Hajduka wspierali swój klub używając rac, flar oraz innych materiałów pirotechnicznych, które dość często kończyło swój żywot na boisku. Tak jak dzisiaj, kibice Hajduka śpiewali na cześć swojego ukochanego klubu w lepszych i gorszych momentach, jednakże jakiekolwiek zamieszki na stadionie były rzadkością. Jeden z tych rzadkich incydentów zdarzył się, gdy Hajduk grał z Sarajewem w Splicie. Dwa razy z rzędu piłkarze z Bośni okazali się lepszą drużyną, kiedy to mecze kończyły się wynikiem 1:0 dla przyjezdnych. Pierwsze warte do odnotowania zdarzenie miało miejsce 1 października 1961 roku, kiedy to sędzia meczu, Aleksander Skoric, został zaatakowany po meczu. Powodem takiego zachowania był nieuznany, a przez kibiców Hajduka uważany za zdobyty prawidłowo, gol. Sędzia został pobity a na trybunach w Splicie kibice poczuli się pewnie, przez co doszło do kolejnych incydentów. 11 września 1966 roku, po przegranej Hajduka, liczni fani ze Splitu zdemolowali stadion. Niczym niezwykłym były głośne śpiewy skierowane przeciwko fanom drużyny przyjezdnej czy też sędziom meczu. Nie dochodziły jednak w tamtych czasach do sytuacji, kiedy to kibice Hajduka wykrzykiwali jakiekolwiek szowinistyczne, czy też narodowościowe hasła. Reżim komunistyczny był w tamtych czasach popierany przez większość społeczeństwa i każde, nawet najmniejsze zagrożenie skierowane przeciwko władzy (a takimi na pewno byłoby slogany chwalące na przykład Chorwację) było surowo karane.

cdn...


Komentarze (0) :

Brak komentarzy


Dodaj komentarz :